Pierwszy zimowy złoty medal dla Brazylii
- Jegomość nazywa się Lucas Pinheiro Braathen; dwuczłonowe nazwisko, jedno brzmiące brazylijsko, drugie niekoniecznie, to już może pewne lampki w głowie zapalać. To nie jest historia kopciuszka, który nagle wystrzelił i znikąd zdobył złoto. To jest 25-letni chłopak urodzony w Norwegii. Ojciec Norweg, matka Brazylijka; wychował się częściowo w tym kraju, częściowo w tamtym, ale był zanurzony w obie kultury - mówi w Czwórce Jan Micygiewicz, TVP Sport.
Posłuchaj audycji "Rozgrzewka" z Janem Micygiewiczem
Braathen rozpoczął swoją karierę jako narciarz alpejski w Norwegii - pod tą flagą startował do 2023 roku, kiedy pojawił się konflikt z norweską federacją o prawa do wizerunku. Ogłosił wtedy, że przechodzi na sportową emeryturę, lecz długo nie wytrzymał w domu. Rok później ogłosił, że wraca, ale jako reprezentant Brazylii. Podczas włoskich igrzysk zdobył złoty medal w slalomie gigancie.
Klasyk zimowych igrzysk - jamajscy bobsleiści
Reprezentacja z karaibskiej wyspy to już mała tradycja podczas igrzysk zimowych. W bobslejach zadebiutowali w 1988 w Calgary; od tego czasu są nieodłącznym elementem zmagań na torze saneczkarskim.
- Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś się interesuje sportem i nigdy o nich nie słyszał. Wystartowali pierwszy raz w 1988 roku, a pomysł wbrew pozorom nie przyszedł od Jamajczyków. Dwóch amerykańskich biznesmenów, którzy mieszkali na Jamajce, pomyśleli sobie, że skoro Jamajczycy mają takich świetnych sprinterów i na letnich igrzyskach są obecni, to dlaczego nie zrobić drużyny na zimowe - tłumaczy gość Czwórki. - Jako że Jamajka ze sprinterów słynie, a w bobslejach ten dynamiczny start jest bardzo ważny, bo tego bobsleja trzeba rozpędzić, to padł właśnie taki pomysł - dodaje.
Największy szczęściarz zimowych igrzysk
Zgodnie ze znanym powiedzeniem, wiadomo ile warta jest "gra bez farta". Szczęścia nie można odmówić Stevenowi Bradbury'emu, który w Salt Lake City w 2002 roku zapisał się złotymi zgłoskami w historii short tracka, ale także samych igrzysk. - Miał niewyobrażalne szczęście zarówno w półfinale, jak i finale wyścigu na 1000 metrów - opowiada rozmówca Jędrzeja Rosiewicza.
W obu wyścigach Bradbury jechał jako ostatni, a czterech zawodników przed nim wypadło z trasy tuż przed metą. Ta niespotykana sytuacja zdarzyła się dwa razy z rzędu, dając najpierw awans do olimpijskiego finału, a następnie - złoty medal.
Duet syna i matki
Pierwszy raz w historii w jednej dyscyplinie stratowała mama i jej syn - wielokrotna olimpijka Sarah Schleper oraz 18-letni Lasse Gaxiola. Brak zbieżność nazwisk nieprzypadkowy, gdyż syn ma je po ojcu. Dla starszej z duetu były to aż siódme zimowe igrzyska olimpijskie, jednocześnie w Cortinie została najstarszą narciarką alpejską w historii, która wystąpiła na igrzyskach.
Zobacz także:
Haitańczyk wyprzedza Polaka
- Jest pewien Haitańczyk, który wystartował w biegach narciarskich. Nazywa się Stevenson Savart. W Polsce można było o nim przeczytać między innymi dlatego, że w biegu na 10 km wyprzedził jednego z naszych reprezentantów, Macieja Staręgę - opowiada Micygiewicz.
***
Tytuł audycji: Rozgrzewka
Prowadzi: Jędrzej Rosiewicz
Gość: Jan Micygiewicz (TVP Sport)
Data emisji: 18.02.2026
Godzina emisja: 6.30
kajz