Jeśli chodzi o nadwozie, to auto jest dłuższe od poprzednika, ale węższe i niższe, co sprawia, że wygląda zgrabniej agresywniej i dynamiczniej. A to dopiero początek zmian. Patrząc na auto z boku widzimy, że zostało narysowane na bazie łezki. ma wąski przód, przechodzący w ładną zaokrągloną pupę. Podkreśla to i nadaje charakteru srebrne obramowanie okien i małe trójkątne szyby zaraz przy słupku A. Co ciekawe, gdy zaczynamy zagłębiać się w szczegóły., auto tylko zyskuje.
Zaczynamy od wersji S, potem M, L i XL. Nasza "testówka" to wersja L. Ale absolutnie proszę tego nie łączyć z rozmiarami samochodu - ten pozostaje bez zmian. Patrząc na auto z przodu, widzimy rozchyloną paszczę Manty, czyli płaszczki, duży wlot powietrza i wysoko zachodzące, ładne światła. Charakteru dodaje oświetlenie do jazdy dziennej w technologii LED, wkomponowane w reflektory, dostępne już od wersji M. Do tego w oczy rzuca się czarny pas, ciągnący się przez cały zderzak pod przednim grillem. Niestety, zauważalny jest tylko wówczas, gdy wybierzemy jasny kolor nadwozia.
Czytaj więcej: testy samochodów w Czwórce <<<
Kia Ceed, wnętrze/fot. Kuba Marcinowicz/PR
Bagażnik ma 380 l pojemności, a po złożeniu tylnych siedzeń - 1380 l. Na pochwałę zasługuje wykończenie komory bagażowej: materiały są miłe w dotyku, a bagażnik jest bardzo ustawny.
Tym, co w naszej testowanej wersji kompletnie nie pasuje, przynajmniej według mnie, są paskudne, plastikowe kołpaki. Skoro mamy tu prawie najbogatszą wersję, to co one tu robią? Okazuje się, że te właściwe, atrakcyjne, są dostępne za dopłatą ok. 1500 zł, a w standardzie mamy je tylko w najbogatszej wersji, czyli XL. Szkoda. Poza tym auto prezentuje się naprawdę świetnie. Zdecydowanie lepiej niż swój poprzednik, który był po prostu brzydki. Ta generacja pokazuje, że projektanci koncernu Kia doskonale wiedzą, co podoba się w Europie i wiedzą, jak podbijać ten rynek. Trzeba im przyznać, że robią to dobrze.
Kuba Marcinowicz/fot. B.Bajerski
Zobacz cały test samochodu Kia Cee'd.pdf
Byłem zaskoczony, gdy wsiadłem do Cee’da po raz pierwszy. Mamy tu jasne, beżowe wykończenie wnętrza, połączone z plastikiem w kolorze piano, czyli czarny na wysoki połysk. Wygląda to rewelacyjnie! Nie jest tandetne i przeładowane, a po prostu eleganckie. Głęboko zachodząca deska rozdzielcza sprawia, że czujemy się, jakby to było zdecydowanie większe auto, a nie segment C, czyli kompaktowy samochód rodzinny rodzinne.
Na więcej testów zapraszamy w każdą środę do audycji "Czwarty wymiar" już po godz. 16.00.
(kd/kuba marcinowicz)