Armia Czerwona - zbrodnie na cywilach
Uchwała przypomina, że "w styczniu 2025 r. mija 80 lat od wkroczenia na Górny Śląsk Armii Czerwonej i początku represji określanych współcześnie mianem Tragedii Górnośląskiej".
"Pierwszym jej aktem były zbrodnie popełnione na ludności cywilnej. Wkraczające do górnośląskich miejscowości oddziały czerwonoarmistów dopuszczały się masowych mordów, gwałtów i tortur. Wielu ludzi straciło życie, zdrowie lub było świadkami aktów przemocy. Do rangi symbolu urosły masakry dokonane w Miechowicach pod Bytomiem, gdzie zamordowano 380 osób i podopolskich Boguszycach, gdzie zabito co najmniej 270 mieszkańców. Do tej pory nie udało się ustalić dokładnej liczby ofiar w skali całego regionu" - zaznaczono.
Jak przypomniano, "rozpoczęły się masowe deportacje do obozów pracy w Związku Sowieckim, z których wielu wywiezionych nigdy nie wróciło do swoich domów".
***
Czytaj także:
***
"Liczbę deportowanych szacuje się na nie mniej niż 46 200 osób. Tragiczny był również los pozostawionych bez głównych żywicieli rodzin. Zbrodniom i represjom towarzyszyły masowe rabunki, podpalenia i zniszczenia mienia mieszkańców regionu. Jednocześnie demontowano infrastrukturę przemysłową i wywożono ją do Związku Sowieckiego" - podkreślono.
Represje wobec mieszkańców Górnego Śląska
Parlamentarzyści zaznaczyli w uchwale, że po zakończeniu działań wojennych prześladowania nie ustały.
"Komunistyczne władze Polski »ludowej«, które przejęły administrację nad regionem, kontynuowały represje wobec mieszkańców Górnego Śląska. Podejrzanych o »niewłaściwe« pochodzenie umieszczano w więzieniach i obozach pracy, prowadzonych przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego — m.in. w Świętochłowicach-Zgodzie, Mysłowicach i Łambinowicach. Osadzonych traktowano brutalnie. Panowały głód i choroby, które powodowały wysoką śmiertelność wśród uwięzionych. Represje Tragedii Górnośląskiej spowodowały tysiące ofiar" - przekazano w uchwale.
Radziecka ofensywa znad Wisły
W połowie stycznia 1945 roku, po kilku miesiącach bezruchu, znad Wisły ruszyła wielka ofensywa Armii Czerwonej. Błyskawiczne postępy sowieckie sprawiły, że już 21 stycznia oddziały sowieckie wkroczyły na Opolszczyznę. Następnego dnia Niemcy zostali wyparci z Tarnowskich Gór i wielu innych miejscowości otaczających największe ośrodki przemysłowe Górnego Śląska.
***
Czytaj także:
***
Nieprawdopodobna fala przemocy
– Pojedyncze gwałty i rabunki zdarzały się już wcześniej, ale wzrost demoralizacji rozpoczął się wraz z zakończeniem wojny – powiedział prof. Marcin Zaremba. – To okres nieprawdopodobnej fali gwałtów, przemocy, grabieży, napaści na pociągi. Raporty urzędowe nazywają go "pijaną okupacją".
Czerwonoarmiści stacjonujący w Polsce dopuszczali się licznych przestępstw. Część z nich była następstwem traumy wojennej spowodowanej okrucieństwami frontu wschodniego, ale wiele z nich było zaplanowanym rabunkiem. Armia Czerwona systematycznie ograbiała majątek pozostawiony przez Niemców na Ziemiach Zachodnich. Z kolei na terenach należących przed wojną do II Rzeczpospolitej niektórzy czerwonoarmiści szabrowali polską ludność, dotkniętą już wcześniej wojennymi zniszczeniami. Rabunkowi nierzadko towarzyszyła przemoc i gwałt.
Posłuchaj i zobacz wypowiedź prof. Marcina Zaremby o gwałtach i rabunkach dokonywanych przez Armię Czerwoną oraz próbach samoobrony Polaków.
Jedna z wielu zbrodni
Masakra, jakiej 25-28 stycznia 1945 roku dopuścili się w Miechowicach żołnierze Armii Czerwonej, była jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w czasie II wojny światowej, dokonanej przez wojska sowieckie na terenie górnośląskiego okręgu przemysłowego.
Jednocześnie zbrodnia w Miechowicach była jedną z wielu popełnionych na Śląsku zimą 1945 roku. Podczas śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej liczbę zamordowanych w Gliwicach, Gierałtowicach i Miechowicach oszacowano na blisko 1100 osób. Ofiarami mordów, grabieży i gwałtów padali nie tylko Polacy, Niemcy, lecz i robotnicy przymusowi z Ukrainy i Francji. Wszyscy niezależnie od pochodzenia byli uważani za ludność niemiecką.
Kulminacją zbrodni była deportacja na wschód co najmniej 30 tysięcy mieszkańców Górnego Śląska – bez względu na opcję narodowościową. Spośród wywiezionych prawdopodobnie ponad połowa pozostała na nieludzkiej ziemi, umierając podczas transportu lub katorżniczej pracy – przede wszystkim w kopalniach, hutach, kamieniołomach i lasach. Pierwsze powroty rozpoczęły się pod koniec 1945 roku, jednak ostatni z ocalałych powracali dopiero na początku lat pięćdziesiątych.
***
Dowiedz się więcej:
***
W okresie PRL zbrodnia w Miechowicach, podobnie jak pozostałe epizody Tragedii Górnośląskiej, była przemilczana w oficjalnej narracji historycznej. Już w roku 1945 w aktach miejscowego urzędu stanu cywilnego unikano wpisywania ofiar jako zmarłych w styczniu 1945 roku.
PAP/im