Muzyka, która ocalała w piekle Auschwitz. Reportaż "Trzeba było grać"

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2026 10:20
Tuż przed 81. rocznicą wyzwolenia Auschwitz-Birkenau, w tłumaczeniu na język polski ukazała się książka brytyjskiej biografki i dziennikarki Anne Sebby "Trzeba było grać". To historia dziewczęcej orkiestry z obozu Auschwitz - zespołu, w którym obok amatorek ledwie potrafiących utrzymać instrument w dłoni występowały m.in. paryska śpiewaczka kabaretowa Fania Fénelon, czy słynna skrzypaczka Alma Rosé.
Historia dziewczęcej orkiestry z Auschwitz należy do najmniej znanych fragmentów obozowej rzeczywistości. Zdj. ilustracyjne
Historia dziewczęcej orkiestry z Auschwitz należy do najmniej znanych fragmentów obozowej rzeczywistości. Zdj. ilustracyjneFoto: Shutterstock/Jaime Romero-Requejo

"Ich muzyka dla jednych była torturą, dla innych namiastką normalności. Dla samych orkiestrantek – wybawieniem od śmierci w komorze gazowej. Historia dziewczęcej orkiestry z Auschwitz należy do najmniej znanych fragmentów obozowej rzeczywistości. Zespół stworzyła Maria Mandl – »bestia z Auschwitz«. To jej chorobliwej ambicji, by kobiety dorównały kapeli z męskiego obozu, garstka więźniarek zawdzięczała przetrwanie" - czytamy w opisie książki.

Posłuchaj rozmowy w "O wszystkim z kulturą" >>> 

"To był przedmiot dumy komendantów"

O książce i znaczeniu muzyki w obozach koncentracyjnych opowiadała w Dwójce prof. Katarzyna Naliwajek z Instytutu Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego, badaczka muzyki XX wieku i historii muzyki w okupowanej Polsce.

- To rzeczywiście jest taki amalgamat różnego typu wypowiedzi, szczególnie byłych więźniarek obozu lub tych, które sprawowały tam różne funkcje. Jest to taka mozaika różnych głosów. Można tutaj zauważyć pewien niedostatek kontekstu historycznego: on jest zarysowany, ale to metoda dziennikarska tworzenia reportażu. A temat jest tak ogromny, że stanowi ogromne wyzwanie, by zrobić na ten temat książkę – podkreślała w audycji "O wszystkim z kulturą".

Czytaj także:

"W każdym obozie była orkiestra"

Profesor Katarzyna Naliwajek przypomniała, że zjawisko obozowych orkiestr, choć dziś niewyobrażalne, było wówczas normą. - Właściwie w każdym obozie była orkiestra. To się wydaje niewiarygodne, zwłaszcza jeśli myślimy o obozach zagłady takich jak Treblinka. Ale to był przedmiot dumy komendantów. Osoby wychowane w systemie nazistowskim były przyzwyczajone, że muzyka towarzyszy wszelkim wydarzeniom związanym z dyktaturą. Samo śpiewanie na rozkaz funkcjonowało we wszystkich strukturach społecznych, od Hitlerjugend po SS - wyjaśniła.

Zaznaczyła również, że muzyka w obozie pełniła wiele funkcji: od propagandowej po praktyczną. Wyznaczała rytm marszu, tempo pracy, miała też tłumić rozmowy i indywidualny sprzeciw.

Między przemocą a przetrwaniem

- Kobieca orkiestra powstała wiosną 1943 roku za sprawą Marii Mandl, Austriaczki kierującej obozem kobiecym, wsławionej niezwykłą brutalnością. Możliwości powstania poszczególnych orkiestr są bardzo skomplikowane – wyjaśniała w audycji.

- Anne Sebby cytuje liczne powojenne zeznania, ale musimy pamiętać, że zbrodniarze obozowi w swoich wspomnieniach czy procesowych relacjach notorycznie się wybielali. Trzeba więc podchodzić do tego z ogromną ostrożnością i zakładać, że prawie każde ich słowo jest kłamstwem - dodała. 

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

ProwadzenieJakub Kukla

Data emisji: 26.01.2026

Godz. emisji: 19.10

Czytaj także

"Tatuażysta z Auschwitz" i inne przykłady instrumentalnego wykorzystania obozowej historii

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2025 11:45
- Książka "Tatuażysta z Auschwitz" jest koronnym przykładem tego, jak w sposób instrumentalny został zawłaszczony i wykorzystany autorytet świadka, który przeżył Auschwitz. Został on literacko przetworzony i oddany w ręce czytelników tak, jak gdyby była to literatura faktu - mówiła w Dwójce dr Wanda Witek-Malicka z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.
rozwiń zwiń