Lidia Bogaczówna zaczynała w krakowskim Teatrze STU, gdzie grała m.in. w "Szalonej lokomotywie", pierwszym polskim musicalu. Była także aktorką Teatru Bagatela, a od 40 lat można ją podziwiać w Teatrze Słowackiego. Tam zagrała m.in. w "Obiedzie rodzinnym" w reżyserii Giovanniego Pampiglione'a, "Weselu Figara" w reż. Anny Polony oraz "Martwych duszach" w reż. Walerego Fokina.
Z mat-fiz na aktorstwo. Lidia Bogaczówna cierpliwie do celu
W liceum chodziła do klasy o profilu matematyczno-fizycznym. O aktorstwie zaczęła myśleć pod wpływem "Hamleta" obejrzanego w Teatrze Telewizji. - Po seansie w swojej młodzieńczej bezczelności powiedziałam do mojej siostry: "nie, nie, nie, ja to bym zupełnie inaczej powiedziała. To »Być albo nie być« to mi się nie podoba. Ja to bym powiedziała..." i zaczynam mówić. A moja siostra tak siedzi, patrzy na mnie, słucha i mówi tak: "Lidka, ja wiem, ty powinnaś iść do szkoły teatralnej" - wspominała bohaterka "Zapisków ze współczesności".
POSŁUCHAJ:
Lidia Bogaczówna #1. >>> O dzieciństwie i formie pisowni swego nazwiska
Lidia Bogaczówna #2. >>> O swojej drodze do aktorstwa
Lidia Bogaczówna #3. >>> O początkach życia artystycznego
Lidia Bogaczówna #4. >>> O swoich najważniejszych spektaklach
Lidia Bogaczówna #5. >>> O muzyce
Mimo początkowych obiekcji Lidia Bogaczówna zdecydowała się zdawać do Akademii Teatralnej w Krakowie. - Oczywiście nikt mnie wtedy nie przygotowywał, to nie były takie czasy. Pojechałam na ten egzamin i przepadłam w tłumie, nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Pierwszy raz ktoś mi pokazał, gdzie jest moje miejsce, że jestem tylko statystyką - wspominała artystka.
"Wiedziałam już, że jestem na dobrej drodze"
Niepowodzenie na egzaminach mocno się na niej odbiło. - Załamałam się. W ciągu dwóch miesięcy przybrałam na wadzie 12 kilogramów, nie wychodziłam z domu, ale się podniosłam. Jedną z moich najpiękniejszych dewiz w życiu jest to, że każdy ma prawo upaść, ale nikt nie ma prawa podnieść się z pustymi rękami. W związku z tym ja najpierw rozpaczałam, a potem zaczęłam myśleć, co dalej - opowiadała aktorka.
W kolejnym roku Lidia Bogaczówna ponownie podeszła do egzaminów. - Na początku mówiłam, że nigdy w życiu, ale mniej więcej już wiedziałam, na czym to polega. Przeszłam przez pierwsze eliminacje, gdzie z ogromu kandydatów zostaje tylko garstka, i pomyślałam sobie, że chyba jednak chyba coś we mnie jest, tylko trzeba to rozwinąć. Okazało się, że był też nabór do studia teatralnego przy Teatrze STU. Poszłam na ten egzamin, przyjęto sześć czy siedem osób. Wśród nich mnie. Wiedziałam już, że jestem na dobrej drodze - podkreślała nasza rozmówczyni.
***
Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności
Przygotowanie: Maria Czok
Data emisji: 8-12.06.2026
Godz. emisji: 12.45
pg