"Świata jest za dużo". Nowa powieść Olgi Tokarczuk trafia do czytelników

Ostatnia aktualizacja: 14.10.2026 14:57
Dolny Śląsk, powojenne przesiedlenia i ludzie, którzy po katastrofie próbują zbudować życie od nowa. Do księgarń trafia "Świata jest za dużo", najnowsza powieść Olgi Tokarczuk. Noblistka nazywa ją "aktem wiary w siłę życia" i zapowiada jednocześnie, że będzie to jej ostatnia duża powieść. – Czuję, że już po prostu nie chcę dalej opowiadać. Być może znajdę inny sposób ekspresji – zapowiadała podczas tegorocznego Festiwalu Góry Literatury.
Laureatka Literackiej Nagrody Nobla Olga Tokarczuk czytała swoją nową książkę w ramach 12. Festiwalu Góry Literatury 2026 r.
Laureatka Literackiej Nagrody Nobla Olga Tokarczuk czytała swoją nową książkę w ramach 12. Festiwalu Góry Literatury 2026 r. Foto: PAP/ Maciej Kulczyński

W nowej książce Olgi Tokarczuk Wrocław i Wałbrzych stają się sceną wielkich migracji, które po II wojnie światowej zmieniły Dolny Śląsk. Pisarka wraca do przesiedlanych Niemców oraz do ludzi, którzy przybyli na te tereny z Kresów. Opowieść nie zatrzymuje się jednak wyłącznie tam. Bohaterowie prowadzą czytelnika przez Lwów, Drohobycz i Buenos Aires, a historia rozgrywa się na przestrzeni dziesiątek lat.

Posłuchaj audycji "Poranek Dwójki" >>> 

"Miałam potrzebę napisania o wielkich migracjach"

Podczas tegorocznego festiwalu Góry Literatury Olga Tokarczuk przyznała, że pisania nie traktuje jako procesu, nad którym ma pełną kontrolę. Zaznaczyła, że na początku pojawia się raczej ogólna idea, która z czasem zaczyna przyjmować kształt książki. Tym razem punktem wyjścia było poczucie obowiązku opowiedzenia o powojennych przesiedleniach oraz osobisty związek pisarki z Dolnym Śląskiem.

Autorka widzi jednak w tej historii coś więcej niż opowieść o migracji. – Ta książka jest moim aktem wiary w siłę życia, w moc budowania nowego po katastrofie, w potęgę różnorodności, która zdaje się być ewolucyjną siłą, pomagającą zachować nam odporność na wszelkie zagrożenia. Mam także nadzieję, że przysłuży się lepszemu rozumieniu naszej złożonej zbiorowej tożsamości – zapowiadała podczas spotkania Olga Tokarczuk.

Sprawdź także:

"Opowiadamy tę historię z niecierpliwości"

Pierwsze fragmenty "Świata jest za dużo" publiczność mogła usłyszeć jeszcze przed premierą. Podczas festiwalu Góry Literatury Olga Tokarczuk przez godzinę czytała powstającą książkę. Jak zwróciła uwagę w Dwójce Katarzyna Hagmajer-Kwiatek, już wtedy można było dostrzec sposób, w jaki skonstruowana została opowieść.

Prolog rozpoczynają słowa: "Opowiadamy tę historię z niecierpliwości, która to zawsze towarzyszy nieurodzonym. Bo jeszcze się nie urodziliśmy". – To można odnieść do tego, o czym Olga Tokarczuk mówiła w swojej mowie noblowskiej. Wspominała o artystycznym marzeniu stworzenia narratora czwartoosobowego, który potrafi zawrzeć w sobie zarówno perspektywę każdej z postaci, jak i umiejętność wykraczania poza horyzont każdej z nich. Widzi więcej i szerzej, jest w stanie zignorować czas – przytoczyła w Dwójce. 

Jak przypomniano, podobny, zwielokrotniony narrator, posługujący się pierwszą osobą liczby mnogiej, pojawiał się już w "Empuzjonie" oraz momentami w "Księgach Jakubowych".

Od pierwszego zdania. "Bomba"

Jeszcze inne otwarcie zaprezentowane podczas festiwalu Góry Literatury rozpoczyna się jednym słowem: "Bomba". Tym razem perspektywa należy właśnie do niej, spadającej na miasto w styczniowe popołudnie 1945 roku.

"Bomba. Krótkie życie bomby od początku było marne. Urodzona gdzieś w dalekich fabrykach na wschodzie, wśród chłodu i brzydoty, w halach, gdzie w huku maszyn pracowali wygłodzeni niewolnicy, dorastała w wagonach pociągów i ciemnościach magazynów. Zobaczyła świat tylko raz tamtego dnia, w styczniowe popołudnie 1945 roku" – brzmi początek odczytanego fragmentu.

Katarzyna Hagmajer-Kwiatek zwracała uwagę, że charakterystyczne otwarcia prowadzą czytelnika w stronę opowieści. – Autorka nie udaje, że będzie nam tłumaczyć świat – mówiła.

Ostatnia duża powieść Olgi Tokarczuk?

Premiera "Świata jest za dużo" może również wyznaczać cezurę w twórczości noblistki. Olga Tokarczuk zapowiedziała, że nie planuje już kolejnej dużej powieści. Podczas tegorocznego Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_mind we Wrocławiu mówiła, że dopiero z perspektywy lat dostrzegła w swoim pisaniu pewną ciągłość.

– Uświadamiam sobie, że ten proces już się jakby powoli wyczerpał i to jest bardzo fajne – mówiła. Jak przyznała, ma dziś poczucie, że przez lata pisała w istocie "cały czas tę samą rzecz". – Może to nawet nie jest koło, tylko spirala, ale to był piękny, wzruszający moment domknięcia. Czuję, że już po prostu nie chcę dalej opowiadać. Być może znajdę inny sposób ekspresji – powiedziała Olga Tokarczuk.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Marcin Pesta

Gość: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek

Data emisji: 14.10.2026

Godz. emisji: 8.10

oprac. zuzannachowaniec

Czytaj także

Dania Olgi Tokarczuk. Przepisy kulinarne z polskiej literatury

Ostatnia aktualizacja: 01.04.2025 12:53
Adam Wiedemann przybliżył w Dwójce wątki kulinarne najwyższej próby w polskiej literaturze. Twórca zgromadził przepisy, które możemy znaleźć w twórczości Olgi Tokarczuk. To szczególnie ciekawe, gdyż polska noblistka nie je mięsa.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Olga Tokarczuk: pierwszy raz w życiu poczułam, że to wszystko mnie przerasta

Ostatnia aktualizacja: 12.07.2026 19:48
- W trakcie pisania tej książki miałam poczucie, że świata jest za dużo; że literatura jest zaledwie takim złamanym widelcem, który próbuje jakoś to wszystko ująć, pozbierać, ale niestety łapie tylko niektóre wątki, wibracje, płaszczyzny i warstwy. Chyba pierwszy raz w życiu poczułam, że to wszystko, co jest do opowiedzenia, mnie przerasta. I że potrzeba nam wielu pisarek i pisarzy w następnych pokoleniach, ponieważ tylko to, co opowiedziane przechodzi do nirwany - mówiła w Dwójce Olga Tokarczuk o swej nowej powieści pt. "Świata jest za dużo".
rozwiń zwiń