- Nasza fascynacja ludowością, która obecnie się przerodziła w fetysz i jakiegoś rodzaju wykrzywienie samego zainteresowania, bo zaczęła żerować na traumie i bardzo jaskrawych emocjach. Ona właśnie się wzięła z tego rozpędu opowiadania na nowo doświadczeń lat 90. i tego, jak w latach 90. są zakorzenione nasze różne współczesne i palące podziały, konflikty i spory tożsamościowe - opowiada Antonina Tosiek, autorka książki "Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet".
Posłuchaj audycji "Stacja Kultura" z Antoniną Tosiek
Książka "Przepraszam za brzydkie pismo"
Jak mówi gościni Czwórki, pamiętnikami i piśmiennictwem zajmuje się od początku studiów polonistycznych, czyli od około 2016 roku. - Kiedy zaczynałam pisać pierwszą pracę licencjacką, magisterską, a potem doktorat, to na półkach był tylko Andrzej Leder i Jan Sowa, czyli "Prześniona rewolucja" i "Fantomowe ciało króla". Dopiero potem pojawiła się "Ludowa historia Polski" i "Chamstwo". Kiedy ja już byłam w połowie pisania swojej książki, to pojawiły się "Chłopki" Asi Kuciel-Frydryszak - wyjaśnia Tosiek.
- Moja książka, nie odbierając w żaden sposób tego, co tamte publikacje zrobiły, bo mam wrażenie, że one otworzyły niesamowicie ważny rozdział w naszym mówieniu o korzeniach i tożsamości, one jednak zamykają się w bardzo określonym momencie. Myślę, że to nie jest przypadek, że "Ludowa historia Polski" Adama Leszczyńskiego kończy się na roku 1989. Wtedy cały nowy rozdział polskiego myślenia o klasowości powinien się otwierać - tłumaczy autorka.
Bohaterki występujące w pracy Antoniny Tosiek to kobiety mieszkające na wsi - przestrzeni bardzo różnorodnej, która wymyka się wszelkiej generalizacji. - To są kobiety, które mieszkały na wsi pisząc pamiętniki. Nie były paniami z awansu, tylko dziewczynami, które pracowały na roli, a nawet jeżeli nie, to po prostu na wsi - opowiada rozmówczyni Kasi Dydo. Książka "Przepraszam za brzydkie pismo" to zapewnienie przestrzeni, w której kobiety polskiej wsi mogą opowiedzieć o sobie własnymi słowami, mimo że te zeznania na dekady trafiły do archiwów.
Zapomniana historia polskich pamiętników
W latach 1933-1995 w konkursach pamiętnikarskich dla mieszkańców wsi mogło wziąć udział nawet 90 tys. kobiet. Mimo tej imponującej liczby, te wydarzenia zostały zapomniane na lata. - Przez przypadek znalazłam w antykwariacie wybór pamiętników z lat 30. Oczywiście ocenzurowany, specyficznie przepisany i zrobiony tak, żeby wspierać narrację o rządach burżuazyjnych, które robiły chłopom pod górkę - twierdzi autorka.
- Ja wtedy w konkursy wpadłam po uszy. Okazało się, że jest to jedna z najbardziej zapomnianych wyrw i luk w historii polskiej literatury, nie tylko piśmiennictwa. Do połowy lat 90. zorganizowano takich konkursów około 1500, co jest jakąś niesamowitą liczbą, a w archiwum Towarzystwa Przyjaciół Pamiętnikarstwa u progu lat 90. znajdowało się około 900 tys. rękopisów, a to nie są wszystkie - zaznacza gościni Czwórki. Same konkursy pamiętnikarskie były wyjątkowe na skalę całego świata. W żadnej z literatur światowych nie wystąpiło cokolwiek podobnego.
Zobacz także:
- To jest taka rzecz, która się powtarza niezależnie od pokolenia. To potrzeba opowiedzenia swojej historii niezależnie od cudzej perspektywy. Miały poczucie niesprawiedliwości, że nikt im tego głosu nie dał, a kiedy mogły głos o samych sobie zabrać, to z tego korzystały - podkreśla Antonina Tosiek.
***
Tytuł audycji: Stacja Kultura
Prowadzi: Kasia Dydo
Gościni: Antonina Tosiek (autorka książki "Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet")
Data emisji: 27.08.2025
Godzina emisja: 13.12
kajz