310 metrów nad ziemią i 20 kg sprzętu. Alpinizm przemysłowy od kulis

Ostatnia aktualizacja: 08.09.2026 11:00
"Szybcy i wściekli" na wysokościach? O tym, jak wygląda praca alpinisty przemysłowego opowiedział w audycji "Popołudniówa" Sebastian Mikowski-Feret, stojący na czele firmy Life In Cloud.
Alpinista zdradza realia pracy na linach
Alpinista zdradza realia pracy na linachFoto: Tomasz Oszczepalski/East News

Dla większości przechodniów to po prostu sylwetki wiszące na linach przy szklanych fasadach wieżowców na warszawskiej Woli. Alpinizm przemysłowy kojarzy się niemal wyłącznie z myciem okien biurowców, jednak rzeczywistość tego zawodu sięga znacznie głębiej i znacznie wyżej. To skomplikowane operacje montażowe, prace na turbinach wiatrowych, platformach wiertniczych czy najwyższych kominach elektrociepłowni. 

Posłuchaj audycji "Popołudniówa" z Sebastianem Mikowskim-Feret

Varso Tower i lot w pustkę pod Warsaw Spire

Jednym z najbardziej spektakularnych zleceń ekipy gościa Czwórki był montaż okablowania na szczycie Varso Tower - mierzącego 310 metrów z iglicą najwyższego budynku w Unii Europejskiej. Jednak to nie rekordowa wysokość dostarcza największych emocji, lecz specyficzna geometria bryły budynku.

- Najbardziej wymagającym obiektem był Warsaw Spire ze względu na swój kształt przypominający klepsydrę - wspominał w audycji Sebastian Mikowskiego-Feret. - W newralgicznym punkcie zwężenia trzeba stale trzymać się bardzo blisko elewacji za pomocą specjalnych spinek wpiętych w liny. Kiedy wykonasz pracę i odepniesz ostatnią wpinkę, by zjechać na dół, natychmiast odlatujesz kilka metrów od ściany w otwartą przestrzeń. Nagle wisisz w totalnej pustce, zdany wyłącznie na siebie i podmuchy wiatru, które potrafią przesunąć człowieka w stronę sąsiedniego budynku - dodał.

Mimo że widok z dachu warszawskich Siekierek czy Żerania zapiera dech w piersiach, brawura w tym fachu jest najkrótszą drogą do nieszczęścia. Zdaniem eksperta adrenalina potrafi silnie uzależniać, ale doświadczony technik musi umieć patrzeć na ryzyko na chłodno. Poczucie rutyny i zaślepienie niebezpieczeństwem bywają zgubne.

Obiady od emerytów i groźby odcięcia lin

Praca na wysokości wiąże się też z niecodziennymi interakcjami z ludźmi po drugiej stronie szyb. W wieżowcach korporacyjnych pracownicy biur zazwyczaj reagują uśmiechem, machają do kamer lub przyklejają do okien kartki z życzeniami dobrego dnia.

Zupełnie inaczej wygląda specyfika robót na blokach mieszkalnych. - Tam spotykamy dwa skrajne światy - opowiadał alpinista. - Zdarzyło się, że podczas malowania elewacji starsze małżeństwo zaprosiło mnie i kolegę przez okno do środka na obiad, a mieszkańcy regularnie zostawiają na balkonach butelki z wodą i owoce. Z drugiej strony zdarzają się osoby agresywne lub pod wpływem środków odurzających, które potrafią wykrzykiwać groźby odcięcia lin. W takich sytuacjach podstawowa zasada bezpieczeństwa nakazuje natychmiast zjechać na ziemię albo podejść na linie do góry, tak, by ewentualne uszkodzenie liny nastąpiło poniżej pracownika, a nie nad nim - mówił.

Ponad dwadzieścia kilogramów na uprzęży

Wejście na linie to także gigantyczny wysiłek fizyczny. Pojedyncza lina o długości stu metrów waży około 16 kilogramów, a przy wieżowcach potrzebne są odcinki dwukrotnie dłuższe. Do tego dochodzi uprząż, przyrządy zjazdowe, zaciski do podchodzenia czy dziesiątki karabinków. Cały zestaw roboczy to często znacznie ponad 20 kilogramów dodatkowego obciążenia.

Dziś do zawodu nie trafia się już wyłącznie "ze ściany wspinaczkowej". Standardem są międzynarodowe, restrykcyjne certyfikacje (takie jak system IRATA), gdzie podczas kilkudniowych szkoleń na hali manewry, węzły i procedury ratownicze stanowią blisko 90 procent programu. Od kandydatów wymaga się nie tylko braku lęku przestrzennego, ale i odpowiednich proporcji sylwetki oraz siły, by bez problemu podciągnąć własne ciało wraz z ciężkim osprzętem ponad krawędź dachu. Jak podkreśla gość Czwórki, w tym zawodzie nie liczą się marzenia o pojedynczych, egzotycznych obiektach, lecz precyzja, dyscyplina i bezpieczny powrót z każdego zjazdu.

***

Tytuł audycji: Popołudniówa

Prowadzi: Jędrzej Rosiewicz

Gość: Sebastian Mikowski-Feret (stojący na czele firmy Life In Cloud)

Data emisji: 07.09.2026

Godzina: 15.10

ak

Zobacz więcej na temat: Czwórka alpinizm
Czytaj także

Korona Ziemi. Michał Leksiński o wspinaczce i nadchodzącej wyprawie na Everest

Ostatnia aktualizacja: 29.01.2025 17:57
Michał Leksiński jest w trakcie zdobywania Korony Ziemi i w kwietniu rozpocznie ekspedycję na Mount Everest. W "Rozgrzewce" opowiedział o swoich treningach, które mają przygotować go do wspinaczki, a także podzielił się swoimi wysokogórskimi historiami. 
rozwiń zwiń