Wirus Nipah. Śmiertelny patogen w Azji, któremu ponownie winne są nietoperze

Ostatnia aktualizacja: 03.02.2026 16:06
Wirus Nipah, który jest znany nauce od ponad 20 lat, cyklicznie pojawia się w krajach azjatyckich. W Indiach pojawił się nawet śmiertelny przypadek zakażenia, podnosząc alarm wśród okolicznych państw. Mimo wysokiej śmiertelności i braku lekarstwa, epidemia Nipah w Europie jest mało prawdopodobna.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock

- Stanowi duże ryzyko jak chodzi o zakaźność i konsekwencje wynikające z przebiegu infekcji. Przede wszystkim chodzi o ostrą i gwałtowną reakcję organizmu i układu nerwowego na tego wirusa - mówi Łukasz Durajski, członek WHO i wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - WHO wzięło tego wirusa pod szczególną uwagę, aby unikać tej historii, którą znamy z pandemii covidowej - dodaje.


Posłuchaj audycji "Świat 4.0" z Łukaszem Durajskim


Według WHO Nipah przenosi się na trzy główne sposoby: bezpośrednie zakażenie od zwierząt, spożycie skażonej żywności oraz transmisja z człowieka na człowieka. Jednak przeniesienie wirusa zwykle odbywa się poprzez kontakt z płynami ustrojowymi.

Wirus Nipah jest znany już od co najmniej 25 lat, a ogniska zachorowań występują w Azji. Wirus nie rozprzestrzenia się jednak łatwo w powietrzu, a jego rezerwuarem są nietoperze owocożerne z rodzaju Pteropus, które nie występują na naszym kontynencie. Mimo wysokiej śmiertelności, obecnie nie ma zasadnych podstaw do obawy o epidemię Nipah w Europie.

- Mówimy o regionie azjatyckim, więc musimy pamiętać o tym, że diagnostyka nie jest tak łatwa i powszechnie dostępna jak w Europie. To kolejny wirus, który nie był i nie jest tak bardzo powszechny, a jednocześnie jest groźny - twierdzi rozmówca Weroniki Puszkar.

Jak mówi gość "Świata 4.0", początek objawów może być mylący i przypominać rozwijającą się grypę. - To gorączka, silny ból głowy, bóle mięśni, wymioty, czasem nawet kaszel czy duszności - nic charakterystycznego. U części chorych dochodzi jednak do zajęcia układu nerwowego wtedy rozwija się ostre zapalenie mózgu z zaburzeniami świadomości, dezorientacją, sennością czy drgawkami. W konsekwencji u takich pacjentów może dojść do śpiączki czy zgonu nawet w przeciągu 48 godzin - tłumaczy Durajski.


Zobacz także:


- To niestety kwestia problemu z higieną. Warunki sanitarne w Europie są zupełnie na innym poziomie niż w Azji. Oczywiście są to tylko hipotezy, nie jesteśmy w stanie stwierdzić do końca. Jest to jeden z elementów istotnych jeśli chodzi o rozsiewanie się tego typu patogenów - podkreśla Łukasz Durajski.

***

Tytuł audycji: "Świat 4.0"

Prowadzący: Weronika Puszkar

Gość: Łukasz Durajski (członek WHO, wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego)

Data emisji: 03.02.2026

Godzina: 12.13

kajz

Czytaj także

Maskowanie zadań. Czy zetki unikają wykonywania pracowych obowiązków?

Ostatnia aktualizacja: 02.02.2026 16:01
W środę rano zapraszamy do Czwórki na rozmowę o tym, czy pokolenie Z unika pracy. Nasze studio odwiedzi również Kajetan Wolas i zaprezentuje nowy singiel "obiecuję".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Julian Sobiech: W pięć minut można zrobić bardzo wiele dla zdrowia

Ostatnia aktualizacja: 03.02.2026 12:03
- Jeżeli chcemy wygrać z pączkiem, to powinniśmy unikać walki, żeby nie trzymać w domu żadnych słodyczy, bo prędzej czy później przyjdzie moment słabości - mówi w Czwórce Julian Sobiech, fizjoterapeuta i dietetyk, a także twórca profilu "Jak dożyć setki" o zdrowej długowieczności. W swojej książce "Wystarczy pięć minut" tłumaczy, jak w prosty sposób całkowicie zadbać o zdrowie.
rozwiń zwiń