Przewijanie wspomnień. Historia kasety magnetofonowej
Kultowy odtwarzacz muzyki z lat 90. ubiegłego stulecia ma szanse zmartwychwstać - wynika tak z zapowiedzi opublikowanej na oficjalnej stronie AudioValley. WinAmp będzie się jednak mocno różnił od wersji, którą zdążyliśmy niegdyś poznać i prawdopodobnie będzie oferował użytkownikom możliwość słuchania muzyki online. W ofercie nie zabraknie także ponoć podcastów muzycznych oraz stacji radiowych.
03:51 _PR4_AAC 2021_11_29-06-13-24.mp3 Jak rozwijał się WinAmp i pod jaką postacią powróci? (Pierwsze słyszę/Czwórka)
- Mamy domysły związane ze strumieniowaniem muzyki. Jednak tak naprawdę znamy tylko nowe logo. Na stronach WinAmpa jest też ogłoszenie dla twórców, którzy mogliby być zainteresowani współpracą - opowiadał gość Czwórki. - Wciąż możemy tylko zgadywać, czy zobaczymy całkiem nowy serwis, czy powstaje właśnie konkurencja dla dotychczasowych streamingowych gigantów.
Czytaj także:
Jak podkreślał gość Czwórki, wielu darzy ten program sympatią i sentymentem, bo przez wiele lat był to nasz "jedyny sensowny odtwarzacz plików muzycznych". - Skradł nasze serca prostotą obsługiwania. Pierwsza wersja miała tylko kilka prostych przycisków, jak "graj", "zapauzuj", czy "stop" - wyliczał Tomasz Domański.
Czytaj także:
Dopiero w kolejnej odsłonie programu - wersji 2.0, która pojawiła się w 1998 pojawiły się słynne "skórki", które dziś podziwiać można w internetowym muzeum, a które przed laty podzieliły użytkowników. - Były obsługiwane przez nowszą wersję, a jednocześnie niekompatybilne z kolejną wersją 3.0, która pojawiła się w 2002 roku. Ludzie pozostawali więc przy wersji 2.0, bo mieli swoje ulubione "skórki" i nie chcieli ich zmieniać. Wówczas zaczęły się pierwsze podziały - opowiadał Tomasz Domański. Twórcy WinAmpa postanowili więc naprawić sytuację wypuszczając na rynek wersję 5.0. - Nigdy nie było wersji 4.0. Powstała dopiero "piątka", czyli połączenie obu wersji - "dwójki" i "trójki" - opowiadał ekspert.
***