Historia

O tym jak Benjamin Franklin wybrał się z latawcem na pioruny

Ostatnia aktualizacja: 15.06.2021 05:35
269 lat temu Benjamin Franklin wybrał się z latawcem na pioruny. Doświadczenie to określane jest jako dzień "wynalezienia pioruna", choć oczywiste jest, że Franklin jedynie i aż udowodnił, że piorun jest zjawiskiem elektrycznym, że można go w określonych warunkach przewidywać i "ujarzmiać".
Fragment obrazu z 1816 roku Benjamin Franklin czerpie energię elektryczną z nieba
Fragment obrazu z 1816 roku "Benjamin Franklin czerpie energię elektryczną z nieba"Foto: Wikipedia/domena publiczna

Prezydent naukowiec

Ogólnie twierdzi się, że ten spacer z latawcem odbył się 15 czerwca 1752 roku, choć data jest bardziej orientacyjna niż rzeczywista i służy za naukowe stwierdzenie osadzone na kartach historii. Niewątpliwym jest jednak fakt, że Benjamin Franklin - ojciec-założyciel Stanów Zjednoczonych, wielki mąż stanu i wybitny myśliciel i naukowiec - właśnie w tamtym czasie określił naturę wyładowań atmosferycznych, które do wtedy, od zarania dziejów, traktowane były jako "boska kara za grzechy".

Filadelfia, piękne i jedno z najstarszych miast Stanów Zjednoczonych, położone na wschodnim wybrzeżu, w dolinie rzeki Delaware, u jej ujścia do Atlantyku... wietrzny i deszczowy czwartek w połowie czerwca 1752 roku... wyposażony w latawiec, dość długi sznur i urządzenie zwane butelką lejdejską, Benjamin Franklin wyszedł na poszukiwanie burzy z wyładowaniami atmosferycznymi. Pomysł był prosty - latawiec wznosząc się ku chmurom, a tym samym stając się najwyższym elementem połączonym z ziemią, ma ściągać ładunki z chmur i przy pomocy mokrego, przewodzącego sznura sprowadzać je na ziemię.

Boża kara czy zjawisko elektryczne

Franklin już od dłuższego czasu, co najmniej od trzech lat, naukowo pracował nad istotą wyładowań atmosferycznych, trafnie postrzegając ich naturę jako zjawisko elektryczne. Już w 1749 roku opisał 12 wspólnych cech dla elektryczności i piorunów. Bolesław Orłowski, na stronach "Pasażu Wiedzy" Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, przytacza jego słowa:

"Jeśli sprawy rzeczywiście tak się mają, dlaczego by znajomość owej własności ostrzy nie miała zostać użyta dla dobra ludzkości, dla zabezpieczenia domów, kościołów, statków itp. od uderzeń pioruna? Należałoby w tym celu zarządzić instalowanie na najwyższych partiach owych budowli pionowych prętów żelaznych, zakończonych spiczasto niby igły i pozłacanych dla ochrony od rdzy. Od spodu owych prętów drut biegłby na dół na zewnątrz budynków i zagłębiałby się w ziemię, na statku zaś wokół jednej z want, a następnie przewieszony przez burtę zanurzałby się w wodzie. Niewykluczone, że owe zaostrzone pręty bezgłośnie wyciągałyby ognistość elektryczną z chmury, zanim jeszcze nadciągnęłaby ona dostatecznie blisko, aby padł z niej grom, i w ten sposób chroniłyby nas od najgwałtowniejszych i najstraszliwszych szkód".

Butelka lejdejska


Pierwsze doświadczenia Franklina nad elektrycznością pokazały, że prąd elektryczny jest przepływem różnoimiennych ładunków elektrycznych, z których jednoimienne odpychają się, a różnoimienne przyciągają. To dodatnie i ujemne elektryzowanie się wykazał na przykładzie butelki lejdejskiej - urządzenia określanego mianem pierwszego kondensatora. Działało ona na zasadzie butelki izolującej dwie warstwy metalu, co w efekcie działania gromadziło ładunki elektryczne... wynalazek ten ogłoszono w 1746 roku, a wynalazców było kilku i pracowali niezależnie od siebie.

Dość powiedzieć, że gdańszczanin Daniel Gralath opisał działanie tego wynalazku i dodatkowo zastosował łączenie wielu butelek w baterie, co było ewenementem naukowym. Co do zasady, pierwsza taka butelka była napełniona wodą i zatkana korkiem, przez który poprowadzono miedziany drut.

Badania z butelką lejdejską były prowadzone na obu kontynentach, zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Europie (głownie we Francji). Franklin do zbudowanej butelki lejdejskiej "podłączał" sznur wznoszącego się latawca - wilgotny sznur przewodził ładunki elektryczne spływające z chmur wprost do butelki. Uczony amerykański trafnie przewidywał, że różnica ładunków elektrycznych chmur zostanie przyciągnięta przez przeciwne przeciwne ładunki w butelce... zanim same znajdą ujście w niekontrolowanym wyładowaniu atmosferycznym.

Pierwszy piorunochron


Wielu zarzucało mu, że w ten sposób bardziej ściąga pioruny na ziemię niż przed nimi chroni. Benjamin Franklin był jednak pewien swego odkrycia i już we wrześniu 1752 roku zamontował na swoim domu w Filadelfii pierwszy w historii piorunochron. Jak tłumaczył, jego wynalazek nie tyle przyciąga pioruny, co daje możliwość ochrony przed nimi celowym uziemieniem, ograniczając ich nieprzewidywalność, szczególnie w skupiskach ludzkich. Rozwiązanie jego pozwalało także na ochronę domostw i budowli. Jednak w wielu miejscach, szczególnie w Europie, ludzie bali się tych nowych instalacji, uważając jak wcześniej, że najlepszą ochroną będą bicie w dzwony i modlitwa. Reakcja taka wiązała się z jeszcze bardzo mała wiedzą powszechną dotyczącą natury zdarzeń atmosferycznych.

Historie tych pierwszych prób ochrony przed piorunami ciekawie opisuje Bolesław Orłowski, dodając także kilka informacji związanych z Polską tamtych czasów: "Nie pozostała w tyle i Polska. Uczony pijar Józef Osiński (1738-1802) napisał w 1777 r. O sposobach zabezpieczających życie i mienie od piorunów, czyli o stawianiu konduktorów (tak wówczas nazywano piorunochrony). Od 1783 r. zaczęto je instalować w Polsce. Przyjęło się uważać, że pierwszym wyposażonym w piorunochron budynkiem był ratusz w Rawiczu – wiadomość o tym przynosi styczniowy numer "Pamiętnika Historyczno-Politycznego" z 1784 r. Wiadomo też, że w maju 1783 r. uczony ksiądz Jowin Fryderyk Bystrzycki (1737-1821) wyposażył w sześć konduktorów pałac Michała Jerzego Mniszcha w Dęblinie".

"Grom wydarł niebu, a berła tyranom"


Świat nauki dość szybko przekonywał się do mechanizmów opisanych przez Franklina, a jego wnioski potwierdzało wielu innych naukowców. Dość powiedzieć, że jego spuściznę chyba najcelniej opisał w jednym zdaniu Jean d’Alembert, francuski fizyk, filozof i matematyk, stwierdzając - "Grom wydarł niebu, a berła tyranom". Napis ten umieszczony jest na paryskim popiersiu Franklina w języku łacińskim: "Eripuit coelo fulmen, mox sceptra tyrannis".

Dla porządku, Benjamin Franklin słynął także z licznych sentencji życiowych, z których chyba najbardziej znaną jest: "Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki". Ważnym jest też fakt umieszczenia jego wizerunku na banknocie studolarowym.

Pomni doświadczeń Franklina sugerujemy byście, drodzy czytelnicy, szczególnie w letnim okresie wakacyjnym, nie puszczali latawców w czasie burzy.

PP

Czytaj także

Jan Szczepanik. Wynalazca zwany "polskim Edisonem"

Ostatnia aktualizacja: 13.06.2024 05:50
- Była to postać na tyle nietuzinkowa i tak znana na świecie, że Mark Twain poświęcił Janowi Szczepanikowi jedno ze swoich opowiadań, a Gabriela Zapolska czy Jan Kasprowicz dedykowali mu swoje utwory - mówił Piotr Zarzycki z Muzeum Techniki w Warszawie.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Benjamin Franklin - ujarzmił pioruny i Amerykanów

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2024 05:35
Mąż stanu, uczony, wynalazca, filozof, drukarz, wydawca, publicysta i kupiec. W pamięci ludzkości zapisał się jako ten, co "niebiosom wydarł pioruny, a berło tyranom".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Alfred Nobel – twórca dynamitu, fundator prestiżowej nagrody

Ostatnia aktualizacja: 10.12.2020 05:35
Nobel był wynalazcą środków śmiercionośnych, jednak dla niego najważniejszą sprawą było dobro ludzkości, a nie zagłada. Nade wszystko cenił prawa nauki, a jednocześnie w tajemnicy pisał poezje i dramaty.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Zapomniani polscy twórcy znanych na świecie wynalazków

Ostatnia aktualizacja: 10.04.2017 15:46
Najbardziej znanym przykładem zapomnianego na świecie wkładu Polaków w rozwój światowej techniki było złamanie kodu Enigmy - niemieckiej maszyny szyfrującej, używanej podczas II wojny światowej.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Rozmowa z prędkością światła. Aleksander Bell i fototelefon

Ostatnia aktualizacja: 03.06.2024 05:45
3 czerwca 1880 roku Aleksander Graham Bell przeprowadził pierwszą transmisję telefoniczną bez użycia kabla. Zaledwie cztery lata po opatentowaniu telefonu powstało urządzenie, które przesyłało dźwięk za pośrednictwem wiązki światła. Wynaleziona przez Bella technologia do dziś jest w użyciu.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Odkrywczy James Watt i jego wynalazek!

Ostatnia aktualizacja: 12.07.2020 11:00
Jakie były kulisy wynalezienia maszyny parowej, czyli urządzenia, które przyśpieszyło świat? Opowiedział nam o tym Marcin Jamkowski, pisarz, dziennikarz i podróżnik, który pojawił się w Zagadkowym Studiu z książką swojego autorstwa "Wielcy odkrywcy".
rozwiń zwiń